Specjalne „A za nami światełko w ciemnościach”

Jeśli ktoś czekał na obiecane przeze mnie recki, to z pewnością zauważył moje zaginięcie. Nie ma co się rozwodzić nad niemiłymi powodami, warto wynieść z tego coś pozytywnego. Ostatnio odniosłem wrażenie, że w światku NDSowym niewiele się dzieje i muszę przyznać, że jest ono spowodowane tylko i wyłącznie moim odcięciem od rzeczywistości. Ale tak czy inaczej – najnowsze produkcje opierają się o znane i wyświechtane marki, a czegoś co nas na nową zwiąże miłością do dwóch ekranów nie widać na horyzoncie. Zresztą – jakżeby inaczej, jeśli nie wiemy czego wypatrywać? Jak zawsze przyjdzie to do nas samo i w swoim czasie. Inną rzeczą jest, że zastanowiłem się, co chciałbym zobaczyć na Nintendo DS, jeśli miałbym na to jakikolwiek wpływ. Prócz wymyślania gry idealnej, spersonalizowanej pode mnie, kontynuacji zapomnianej marki, czy też konwersji, którą od dawna chciałem zobaczyć, przyszło mi do głowy, że jest cały szereg gier, które tylko czekają na to by ktoś się nimi zajął. Swego czasu, na PCty, Amigi, Commodore czy inne cuda, wyszło wiele gier, które teraz idealnie nadają się do konwersji. Dla przykładu "Ishar: Legend of the Fortress" (i dwie kontynuacje) pasuje akurat z poziomem graficznym, ba! Fighting Fantasy jest pewnie ładniejsze, a o palecie barw nie ma nawet co mówić. Wystarczyłby tylko silnik, bo cała grafika już istnieje, cała muzyka już jest gotowa, wszystkie linie dialogowe – gra jest na talerzu. Idę o zakład, że twórcy mają wciąż pliki wejściowe, jeśli nie, to wydostanie części składowych z Ishara nie powinno zająć więcej czasu niż tydzień(osobiście optowałbym za weekendem i skrzynką browca). Potem tylko miesiąc lub dwa by poskładać to do kupy na NDSie i voila – świetna fabuła, która nie zestarzała się zbytnio, a może być sprzedana jak nowa. Trzeba tylko odpowiedni silnik skonstruować, by dostosować sterowanie do potrzeb kieszonsolki, ale przecież to da się zrobić. Co więcej, zrobiono już parokrotnie. Można też za przykładem Final Fantasy III przenieść grę w nową erę graficzną i obdarzyć ją pełnym 3D, tylko po co? Sprawdziło by się dobrze tak jak jest. Miejsce to też nie problem, bo gra, którą nosiło się na dyskietkach będzie miała go dość na kartridżu. Szczerze- to jest coś za co sam bym zapłacił. Nawet nie chodzi o kwestię nostalgiczną, to po prostu dobra gra była. Sądzę, że takich jak ja byłoby wielu, a przecież prócz Isharów, były jeszcze "Eye of Beholdery", "Lands of Lore", "Anvil of Dawn", "Albion"... a lecę z pamięci tylko po RPGach. Platformówki? Proszę - "Jazz Jack Rabit". FPP? Przerzućcie silnik Duke Nukem 3D, i będzie tego trochę (ot, choćby Blood). Przecież to łatwa kasa, a nikt się na nią nie łasi – aż dziwne to. Do tego wymieniam głównie to co szalało na blaszaku, bo resztę sprzętu pamiętam jak przez mgłę, a nie sądzę by Sony oddało łatwo prawa do zabawek z PSXa. Są jeszcze stare konsole Nintendo, ale jak wiemy – wielkie N niezbyt kwapi się do coverów własnych produkcji.
Ja wiem, że wszyscy czekamy na nowe... ale NDS jest wspaniałą okazją by pokazać młodszym graczom co ich ominęło. Stara grafika nie będzie tak razić, a grywalność mogłaby znów powalać. Koszt takiej produkcji pewnie też byłby symboliczny w porównaniu do tworzenia nowych rzeczy. A jedna ekipa po przygotowaniu jednego tytułu, mogłaby taśmowo przygotować całą serię. Do tego taśmowo w tym wypadku nie oznacza utraty na jakości, bo o nią przecież zadbali oryginalni twórcy gry.
Gdybym znał się na tym i potrafił uwarzyć jakiś homebrew, to może nawet pokusiłbym się o jakiś prosty cover. Ale się nie znam i znać nie zamierzam – w końcu stoję po tej stronie barykady, która żyje z tego, że tworzy nowe :).
Mimo wszystko, powiewu dobrej nostalgii sobie i wam życzę, jeśli oczywiście będzie ona przerwą od nowych super hitów!














